Zaczynając karierę, myślałem o spektakularnych osiągnięciach, które odbiją się szerokim echem w skali światowej, myślałem też o ogromnej popularności i rzeszach fanów skandujących moje imię. Nie wspomnę już o ogromnych pieniądzach, które wówczas sobie wyobrażałem. Cóż… moje marzenia, choć w pewnym sensie rzeczywiście się ziściły, zostały bardzo boleśnie zweryfikowane, głównie przez ciężką pracę włożoną do codziennych treningów, zaangażowanie w dietę oraz suplementację, pracę nad własną psychiką i równowagą emocjonalną, która mam wrażenie, sprawiła mi największą trudność.

Przeszedłem bardzo skomplikowaną drogę, dzięki której sport nauczył mnie dystansu, odwagi i pokory. Nie boję się mówić o własnych słabościach i lękach, ponieważ nie poddaję się i działam, a dopóki coś robię – one nie są w stanie mnie pokonać. To, że nie wstydzimy się własnych emocji i tego, że nie zawsze wszystko jest tak, jakbyśmy tego oczekiwali, nie oznacza wcale, że jesteśmy gorsi – wręcz przeciwnie! Mało kto potrafi mówić wprost, co go boli, jest to sztuka, której powinno się zazdrościć.

Moje osiągnięcia są powodem do dumy również dlatego, że poświęciłem dla nich w życiu bardzo wiele, niektórzy nie zdają sobie sprawy, że nastolatkowie po powrocie ze szkoły wcale nie chcą wpadać od razu w nowe obowiązki, postulują sobie czas na odpoczynek, rozrywkę i spędzenie czasu ze znajomymi – w moim przypadku wygrał sport. Nie żałuję tego! Uprawianie sportu nie odebrało mi kolegów, znajomych i przyjaciół, wręcz przeciwnie! Oni zawsze mnie wspierali i zarażali się pasją do aktywności i do mojej dyscypliny, aczkolwiek czasu na rozrywkę niekiedy po prostu nie było. Ma to również swoje bardzo dobre strony. Nigdy nie wpadłem w szpony nałogów, głównie ze względu na to, że sport uczy świadomości własnego ciała i słuchania własnego organizmu. Najważniejsze jest zdrowie, w przypadku każdego człowieka, niezależnie od tego czy trenuje czy nie. Nie każdy jednak wyznaje te same przekonania i wartości, dlatego należy pozostawić wolny wybór.

 

Jaki jest mój cel?

W czasie swojego życia startowałem na bardzo wielu rodzajach imprez, były w tym również te, o celach charytatywnych – wymierzonych w kierunku pomocy ciężko chorym dzieciom, dorosłym, osobom starszym, ale również zwierzętom. Nigdy nie miałem problemu z tym, żeby wystąpić gdzieś za darmo, żeby spotkać się na zorganizowanym spotkaniu z dzieciakami czy jakimkolwiek innym – nie oznacza to, że zawsze ma się na to ochotę, aczkolwiek wtedy, kiedy zaczynam odczuwać zmęczenie i najzwyczajniej w świecie nie chcę zrobić czegoś od tak, charytatywnie – wracają wspomnienia. W głowie widzę siebie sprzed kilkunastu laty i wtedy wiem, że moja ludzka natura nie jest silniejsza od tego, co czuję wewnątrz.

Mam misję, choć to zabrzmi pewnie doniośle, chciałbym przekonywać młodych ludzi, dzieciaki, ale nie tylko – do sportu, do aktywności, do tego, aby zdrowo jedli i rozsądnie, aby stosowali, bardzo ważną dla ich zdrowia i rozwoju suplementację. Dzięki temu, co osiągnąłem – mogę się spełniać w tej roli, roli mówcy, motywatora, kogoś kto jest, pewnego rodzaju autorytetem czy wzorem. Po części także osiągnąłem plan sprzed lat, który mówił o światowej rozpoznawalności. W rzeczy samej startuję za granicą, ostatnio uczestniczyłem w WORLD CUP WSF, w Uzbekistanie, gdzie zająłem 2 miejsce, jednak – co mnie cieszy najbardziej – dzięki temu, że posiadam znajomych niemalże na całym świecie, mogę pomagać w zasadzie wszędzie i na każdą skalę, co daje mi niezwykłą satysfakcję.

 

Moje osiągnięcia w zawodach

Wygrywałem 9 krotnie Międzynarodowe Mistrzostwa Polski, 10 krotnie Międzynarodowy Puchar Polski, 2 krotnie Międzynarodowy Puchar Drużynowy Europy Środkowej, 15 krotnie Puchar Polski, 11 krotnie Mistrzostwa Polski, 4 krotnie podbijałem Rekordy Siłaczy. Nie osiągnął bym tego, gdyby nie ludzie, którzy dali mi szansę na realizację marzeń, zapewnili sprzęt i możliwości, wspierali mnie i wierzyli w mój sukces, upominali, kiedy było to potrzebne, nigdy nie odwrócili się ode mnie. Sport dał mi bardzo wiele, jego rezultaty zapisywane są w osiągnięciach, sukcesach, w tym co mam i co jeszcze osiągnę. Jestem pewny, że ukształtował również mój charakter, co traktuję jako największe osiągnięcie.

Bardzo często uważa się, że dobrze zbudowany facet ćwiczący na siłowni, tzw. koks, na pewno wdaje się w bójki, jest niebezpieczny i zły, z pewnością również otarł się o kryminał i należy trzymać się od niego z daleka. Oczywiście jest to stereotyp, jeden z wielu, w który nie powinno się wierzyć, tylko go zweryfikować. Na szczęście, dzięki współczesnej modzie na aktywność fizyczną, powoli myślenie i postrzeganie innych ludzi poprzez pryzmat stereotypów – zdecydowanie ulega zmianie na lepsze. Ludzie zaczynają wręcz brać przykład, chcą rozmawiać, są ciekawi, chcą osiągnąć podobne cele, ponieważ postanowili zmienić coś w swoim życiu na lepsze, rozwinąć siebie, swoją fizyczność.

Dzięki możliwościom, jakie oferują nam social media, ogólnie pojęty internet – możemy obserwować siebie nawzajem, czerpać pozytywne inspiracje, wpierać się i motywować. Możemy wspólnie robić coś dobrego, nie tylko dla innych, ale przede wszystkim – dla siebie.